Witajcie.
Naprawdę ciężko jest cokolwiek Wam
napisać po tak długim czasie, bo trochę mnie tu nie było. I wiem też, że usprawiedliwianie
się nic nie da. Ale jeśli jeszcze ktoś tu jest i czeka na ciąg dalszy tej
historii, to należą się Wam jakieś wyjaśnienia.
Był to dla mnie naprawdę ciężki
okres. Najtrudniejszy w całym moim dotychczasowym życiu. Przeszłam niełatwą
próbę i dostałam od losu naprawdę porządną szkołę życia. Ale w tym wszystkim udało
mi się spełnić jedno ze swoich największych marzeń, co też stało pod ogromnym
znakiem zapytania. Ale jednak się udało! I dało mi to olbrzymią siłę do
dalszego mierzenia się z problemami. Dlatego wierzę, że w tym wszystkim miałam
odrobinę szczęścia. Teraz jeszcze bardziej wierzę w to, że po każdej burzy wychodzi
słońce, a wiara czyni cuda.
Niestety tylko jedno mogę Wam
teraz powiedzieć: PRZEPRASZAM. I choć
być może zawiodłam niektóre z Was swoją słabością, to najbardziej zawiodłam
samą siebie. Bo nie udało mi się zmierzyć z historią, którą bardzo chciałam
doprowadzić do końca. Ale teraz OBIECUJĘ
i Wam, i sobie, że tym razem wywiążę się z danego słowa. Nawet nie wiecie jaką ogromną
radość sprawiły mi nowe komentarze, które przeczytałam wczoraj, po prawie
półrocznej przerwie. Mam w sobie nowe siły, nową determinację i wierzę, że tym
razem mi się uda. Bo jeśli czegoś bardzo się chce, to można to osiągnąć :)
Do końca tygodnia pojawi się tu
nowy odcinek i nowy szablon. A potem od razu zabieram się za nadrabianie
zaległości na Waszych blogach! :)